sobota, 24 sierpnia 2019
piątek, 09 kwietnia 2010 13:29   
MIESZKAŁ W PIONKACH- ZOSTAŁ SPRAWIEDLIWYM

Paweł Roszkowski przed II Wojną Światową mieszkał w Pionkach. W czasie okupacji hitlerowskiej on i jego rodzina ukrywali Żydów. W 2004 roku został zaliczony w poczet Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata - najwyższe izraelskie odznaczenie cywilne nadawane nie-Żydom, przyznawane przez Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu Yad Vashem. Termin Sprawiedliwy wśród Narodów Świata oznaczał pierwotnie, w żydowskiej tradycji, osoby pochodzenia nie-żydowskiego, które były dobrymi, bogobojnymi ludźmi. Według tej tradycji, wielki zestaw praw i nakazów zawartych w Torze, ale także w księgach Miszna, Gemara i ustnej tradycji, odnosi się tylko do Żydów, którzy odziedziczyli powinności po swoich przodkach. W przeciwieństwie do nich nie-Żydzi powinni przestrzegać jedynie prostych i oczywistych, niemal powszechnie przyjętych praw Noego, ustanowionych po potopie, jak zakaz zabijania ludzi czy jedzenia surowego mięsa zwierząt. Judaizm naucza, że "jeśli człowiek niszczy jedno życie, to jest tak, jak gdyby zniszczył cały świat. A jeśli człowiek ratuje jedno życie, to jest tak, jak gdyby uratował cały świat". Jedną z osób odznaczonych tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata był Paweł Roszkowski. Przed wojną on i jego rodzina mieszkali w Pionkach. Poniżej prezentujemy fragment wywiadu, który na potrzeby Muzeum Historii Żydów Polskich Program Polscy Sprawiedliwi - Przywracanie Pamięci z Pawłem Roszkowskim przeprowadził Ignacy Strączek.

Ignacy Strączek: Na początek, chciałem Pana spytać o okres międzywojenny, jak wyglądało Pana życie, życie Pana rodziny?

Paweł Roszkowski: Więc moja matka, moja matka była osobą rozwiedzioną… rozwiedzioną…

I. S: Przed wojną?

P. R: Tak, i proszę pana, dopiero po wojnie wzięła ślub i nosi tam nazwisko… nawet mamy jest Kru.. znaczy się Anna Krupa-Roszkowska i na to nazwisko ma ten dyplom honorowy. Anna… Anna Krupa-Roszkowska i jej syn Paweł, odznaczeni zostali… to jak pan to sfotografował… medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Działo się to w Jerozolimie, dnia 6. 12. 2004. Medal ten otrzymałem w czasie uroczystości Dni Kultury Żydowskiej, w roku 2004… 2004, tak…

I. S: Jak Pan pamięta Polskę przedwojenną?

P. R: No…

I. S: Ze szczególnym uwzględnieniem Żydów oczywiście, tego świata wielokulturowego.

P. R: Mieszkaliśmy w takiej miejscowości, ja z mamą i z moim, powiedzmy, ojczymem, mieszkaliśmy w miejscowości Pionki koło Radomia. Oczywiście stosunki mię… mama, mama miała bardzo dobre stosunki, powiedzmy, gdyż przed wojną była osobą taką dość energiczną, zajmowała się strażą pożarną, bibliote… biblioteką, wytwór… Pionki były znane, gdyż była tam jedna z większych wytwórni prochu, koło Radomia, Pionki się nazywały i tam żeśmy zamieszkiwali. I oczywiście była dość pokaźna, jak na ówczesne czasy, grupa… grupa Żydów, z którymi żeśmy utrzymywali kontakty. Między innymi piekarz był, kapitalny piekarz, pamiętam jak dzisiaj, chodziłem tam do niego do sklepu. Konkurował z polskim piekarzem. I oczywiście jakieś tam były… Tak że… A mama tam u niego, u tego Żyda… Bardzo czysty, bardzo czysty, przyjemna piekarnia, dobra, dobra… nazywał on się Motek Flamenbaum. Motek Flamenbaum. No… następny duży sklep, na ówczesne czasy duży, sklep radiotechniczny, właścicielem tego był również Żyyyd… Szabason się nazywał. Tak że nazwiska te u mnie pozostały, gdyż mama nie odróżniała, Żyd, Polak, mimo że trzeba powiedzieć, że w 37 roku i to dostało nawet też częściowo do nas, była taka, takie… dążenie do antysemityzmu. No dlaczego to było no to już historycy odpowiadają na to, nam na to pytanie. Otóż nasza szlachta polska miała majętności wielkie, prawda, lecz nie trudniła się sprzeda… sprzedawaniem tych płodów. Najczęściej zatrudniali osoby pochodzenia… yyy… żydowskiego. I oni powiedzmy, tak było nastawienie chłopów i stąd to powstał ten antysemityzm w Polsce. On, powiedzmy, był kultywowany. Teraz, teraz, powiedzmy ja mam, no odrębne trochę na te sprawy zdanie. Mówią, że tego, antysemityzmu nie ma, ale gdzieniegdzie bywają takie wypowiedzi. Między innymi, mimo że jestem wierzącym, ale nie mam takich szczególno… szczególnie sympatii, między innymi, to dla mnie jest ksiądz Rydzyk, który jest taki… i ksiądz Jankowski, prałat Jankowski. To są ludzie, którzy nie… nie hołdują tej zasadzie, którą propagował nasz największy Polak w dziejach tysiącletnich, Jan Paweł II. Mówił, że są to nasi bracia w Chrystusie, starsi bracia w Chrystusie. Oni to tak jakoś do tego podchodzą enigmatycznie.

I. S: Tak.

P.R: Pod publiczkę.

I. S: Wróćmy do Pionek. Jaka była tam… Jaki stosunek do Żydów był w ogóle?

Jaka była struktura ludności? Jak wyglądały? Czym się trudniono? Czy to była duża miejscowość?

P. R: To była miejscowość gdzieś około… Ja dokładnie nie pamiętam, ale to była nie duża, około 10 tyś. ludzi, przede wszystkim zatrudnionych w wytwórni, w wytwórni prochu. Żydzi zajmowali się tam… ha… jak powiedziałem handlem, handlem przede wszystkim. Ja miałem przyjaciela Piotrka, tak ciągle, ciągle jego wspominam. I pamiętam, jak dziś w roku 39 w czerwcu żegnaliśmy się z Piotrkiem. Ja z nim siedziałem w ławce jednej, ale ksiądz zawsze mówił: „Słuchaj, bo oni cię przekabacą na swoją wiarę, ale pamiętaj, że będziesz mógł… musiał, musiał być ten rzezany”. No tak mnie, tak mnie nastawiał, nie? Ja dopiero do domu przyszedłem, pytam się mamy, mama się śmiała z tego. No. No i z Piotrkiem żeśmy się pożegnali. No niestety już więcej w życiu go nie zobaczyłem. Mama w związku z tym, że przed wojną była taką aktywną… aktywną działaczką społeczną, gdy weszli Niemcy, hitlerowcy. Mamy jeden taki był Bambinek, który posiadał, proszę Pana, który posiadał wytwórnię wód gazowych. Mama działając tam, urządzała bale na rzecz powiedzmy… na rzecz biblioteki czy klubu sportowego w Pionkach… I zawsze do tego Bambinka ciągnęła go, żeby on tam tą oranżadę dawał tak, społecznie i tak dalej… Ale on, jak weszli Niemcy, poszedł na Volkslistę i mamę powiedzmy zadenuncjował. Raz wracając w czasie okupacji do domu… zaczepiła mnie pani, w tychże Pionkach. Nie mieszkaliśmy w tym domu, gdzie przed samą wojną, gdyż dom był częściowo zrujnowany. My mieszkaliśmy obok. I mówi: „Paweł, słuchać… słuchaj… u was w domu było Gestapo i szuka twojej mamy”. Jeszcze na ówczesne czasy nie znałem, nie wiedziałem, Co to znaczy Gestapo. „Ale nie bój się, mama się ukrywa i schowaliśmy ją”. Okazało się, że nasi przyjaciele, mamy przyjaciele, schowali ją za szafą. Później musiała mama uciekać. Nie uciekła daleko, uciekła do Jedlni Letnisko, w kierunku Radomia, dwanaście kilometrów od Pionek. I tam mama się ukrywała w domu… w domu Błasiaków. Błasiak był skoligacony z moim przyszłym ojczymem, z Krupą, stąd też nazwisko podwójne mamy: Anna Krupa-Roszkowska.

I. S.: Rozumiem, że Pan uciekał z matką?

P. R.: Proszę? Ja uciekłem razem z matką. Natomiast tenże Błasiak miał… znów z kolei był skoligacony z żeńskim rodem Kona. Czyli Kona żona to była spowinowacona z Błasiakiem. I pewnego ra…

I. S.: Kon to był ten ukrywany?

P. R.: Proszę?

I. S.: Czy Kon był ukrywany?

P. R.: Tak, więc Kon był ukrywany. I razu pewnego Błasiak przychodzi do mamy i pyta się: „Haniu…”. Z tym, że mama była zaszokowana, bo ten przychodzący z Błasiakiem był w niemieckim mundurze żandarma i mama była w strachu, bo w okresie okupacji handlowała mięsem, za co groziła również kara śmierci. No i myślała, że jest jakaś wpadka. Ale mówi Błasiak, Błasiak Olek, mówi do mamy: „Nie bój się, to jest Żyd, Żyd z Tomaszowa Mazowieckiego – mówi. – Ania, czy ty byś ukryła jego u siebie?”. Bo dom był położony na odludziu trochę, na końcu tej Jedlni… miałem nawet tutaj gdzieś zdjęcie jego… Tak, że można było tam… o, tu jest fragment tego domu…

I. S.: O zawodzie matki, o wykształceniu…

P. R.: Mama… mama nie miała zawodu, mama pracowała jako pracownik fizyczny w wytwórni, w wytwórni prochu. A z zawodu była, z zawodu była krawcową. A drugim zawodem to było jej takie… takie, takie dążenie do spraw społecznych. Była społecznicą, stricte taką… naprawdę jak powinna być. Powiedziałem, że zajmowała się w tychże Pionkach i strażą pożarną i bibio…loteką i robiła, urządzała bale na rzecz biblioteki. Tam… chciałbym kiedyś tam, powiedzmy, pojechać. No już ci ludzie albo już nie żyją, albo są leciwi tak jak ja, mają po osiemdziesiąt, prawie pod setkę… Czy ktoś jeszcze pamięta? Kiedyś chciałbym właśnie takie… taki rekonesans zrobić sobie… Ale to już dla swoich własnych, może i dla celów dla potomności. Tak że matka była bardzo taka, ruchliwa. Nawet i po okupacji też, angażowała się, powiedzmy we współczesną Polskę, no, w PRL trochę… Ale to tak jakoś, to już jej… była już osobą starszą…

I. S.: Czy mógłby Pan opisać życie codzienne podczas ukrywania? Rozumiem, że tylko Kon był w kryjówce.

P. R.: Tylko był Kon. Ale przez ten nasz dom, który utrzymywała mama, utrzymywała go właśnie handlując mięsem… przewijało się dużo różnych ludzi. Dużo różnych ludzi o różnych światopoglądach. Ale ciągle takim oczkiem w głowie była rodzina Konów no i Józek, który był tak… jak pan tu widzi na zdjęciu… od razu można było, na odległość poznać, że to jest Żyd, prawda. No, te dziewczynki były małe, no ale ich… ich również można było… Z tym, że mama skrzętnie, skrzętnie to jakoś potrafiła kamuflować.

I. S.: Czy wszyscy wiedzieli, w rodzinie Krupów?

P. R.: Wszyscy wiedzieli, wszyscy wiedzieli. Z tym, że mam przyrodniego brata… Ja… który nosi nazwisko Krupa, ale ja z nim stosunków nie utrzymuję. Bo moim takim przeświadczeniem – i to co powiedziałem, matka we mnie wpoiła to – że nie ma… nieważna religia, nieważna jest nacja, ważne żebyś był człowiekiem dla człowieka. A tenże przyrodni brat… Ja po wojnie… I on ma do mnie dotychczas pretensje, że ja lansuję tylko matkę, że… Po wojnie miałem z nim taką rozmowę. Mówię: „Wiesz, nawiązałem kontakt z Konami”. A on mówi: „Aaa, daj mi… pocałuj mnie… no, za przeproszeniem pocałuj mnie w dupę, ja z Żyda… z Żydami nie chcę mieć nic wspólnego. A ja mówię: „Wiesz, jakiś ty kretyn jest – mówię – mimo że masz czternaście lat”. On jest… ja jestem o dwadzieścia jeden lat starszy od niego. No i na tym punkcie żeśmy się poróżnili. Z tym, że jak nadmieniłem Panu, matka moja była rozwiedziona i nas było dwóch braci: Romuald i ja, Paweł. I Romuald był u Roszkowskiego, to znaczy u mojego biologicznego ojca, a ja zostałem przy matce. I moim ojczymem, ojczymem był Krupa. Z tym, że Romuald uciekł raz od… od Roszkowskiego i przyjechał do Jedlni do mamy. Ja przyjechałem, przyjechałem do domu i mama mi pokazuje takiego chłopca, no… pięć lat młodszego ode mnie. Nie zorientowałem się, mama mówi, czy poznaję go, ja mówię, wiesz, mówię, nie poznaję, nie wiem, co to za chłopak… No a mama dopiero… bo ja wiedziałem, że mam brata, ale nie znałem go. Mówi: „To jest Romek, to jest twój brat”. I tenże Krupa był strachem podszyty, że Roszkowski może go zadenuncjować. A był w niebezpieczeństwie Krupa, Eugeniusz…

Od redakcji: Cały wywiad liczy ponad czterdzieści stron. W miarę możliwości będziemy prezentować go naszym Czytelnikom. Dziękujemy Muzeum Historii Żydów Polskich za udostępnienie materiałów.

Materiał zebrał i opracował Roman Fido

 

Wiadomości powiązane

Cytat tygodnia:

"Dla pokoju trzeba ryzykować tak samo, jak w trakcie wojny...Jeśli boisz się postawić sprawę na ostrzu noża, już przegrałeś ."

 


John Dulles Foster