poniedziałek, 16 lipca 2018
poniedziałek, 19 lutego 2018 12:53   
MÓWIONO, ŻE PIONKI "SIEDZIAŁY" NA BOMBIE

 

W latach świetności Pronitu, bardzo popularne wśród mieszkańców Pionek i okolic było powiedzenie „Pionki siedzą na bombie”. Czy była w tym stwierdzeniu jakaś prawda? Dzisiaj mamy otwarty i pełny wgląd w informacje o wielkości produkcji oraz miejscach magazynowania materiałów wybuchowych Pronitu, byłego zakładu zbrojeniowego działającego na terenie naszego miasta. Czy mieszkańcy mieli podstawy do ferowania takich sformułowań w tamtym okresie? Oceńcie Państwo sami po przeczytaniu artykułu.

 

Pronit produkował materiały wybuchowe dla wojska i sektora cywilnego (górnictwo węglowe i skalne). Z punktu widzenia skutków (siły) wybuchu materiałów wybuchowych podział na odbiorców wojskowych i cywilnych nie ma żadnego znaczenia. Niektóre materiały wybuchowe dla górnictwa, głównie amonowo-saletrzane tzw. amonity charakteryzują się bowiem tzw. współczynnikiem zagrożenia wyższym niż np. produkowane w Pronicie prochy nitrocelulozowe czy proch czarny. Swą potężną siłę wybuchu materiały wybuchowe przeznaczone dla górnictwa obnażyły naszemu miastu w 1972r, kiedy nastąpiła niekontrolowana detonacja dwóch szarż (600 kg) amonitu, powodując śmierć 4 pracowników Wydziału PZ, gdzie produkowano materiały amonowo-saletrzane. Wybuch spowodował także całkowite zniszczenie budynku typu bunkrowego i znajdujące się w nim urządzenia do produkcji.

Siła wybuchu (nadciśnienie fali uderzeniowej, niszczącej organizmy żywe i infrastrukturę) zależy od rodzaju materiału wybuchowego, ale przede wszystkim od jego ilości. Dlatego największe potencjalnie zagrożenie „drzemie” w masie materiałów wybuchowych składowanej w magazynach. Pronit, który produkował idące w tysiące ton w skali roku ilości materiałów wybuchowych dla obu sektorów: wojskowego i cywilnego posiadał także potężne magazyny, które regularnie zapełniano codzienną produkcją i opróżniano, wywożąc materiały do odbiorców, głównie koleją. Warto przypomnieć, że przez Pionki do Pronitu i dalej w kierunku Jedlni Letnisko biegł szeroki tor kolejowy wykorzystywany do transportu materiałów wybuchowych.

 

Materiały wybuchowe dla górnictwa składowano zazwyczaj w tzw. „międzyskładach”. Był to zespół magazynowy 15 budynków, każdy obwałowany, o specjalnej konstrukcji z tzw. powierzchniami odciążającymi (ukierunkowaniem wyrzutu wspomnianej fali uderzeniowej).

 

 

W magazynach – międzyskładach  mogło znajdować się łącznie ponad 70 000 kg materiałów wybuchowych. Dla amunicji artyleryjskiej i materiałów wybuchowych produkowanych dla armii Pronit posiadał zespół magazynowy (budynków typu bunkrowego, obwałowanych) nazywany bazą M lub bazą Maryno - zlokalizowany poza terenem produkcyjnym w lasach, w okolicach wsi Maryno.

 

 

Do bazy dochodziła bocznica kolejowa wspomnianego toru kolejowego biegnącego przez teren Pronitu do Jedlni. Do bazy przywożono z produkcji i wywożono całe wagony wyrobów dla wojska, konwojowane przez żołnierzy. Ilości materiałów wybuchowych jakie były składowane w bazie M mogą współcześnie przyprawiać o zawrót głowy – 355 000 kg.

Czy zagrożenie było realne, czy tylko teoretyczne?

Zazwyczaj nieostrożność lub lekceważenie zasad bezpieczeństwa podczas procesu produkcji powoduje zapalenie lub wybuch materiałów wybuchowych. W magazynach przyczyną wybuchu (podczas dłuższego składowania) niektórych materiałów wybuchowych może też być obniżenie stałości materiału wybuchowego. W Pronicie zdawano sobie z tego sprawę, dlatego w 1975r opracowano specjalny tajny (oczywiście) plan operatywny pn. „Działania zakładu w przypadku zaistnienia zagrożeń wynikających z obniżonej stałości MW amonowo-saletrzanych”. Można w nim wyczytać np., że:

- do wywiezienia materiałóww wybuchowych z bazy M potrzeba 40 wagonów kolejowych,

- ewakuacja materiałów wybuchowych  zgromadzonych w międzyskładach i ich spalanie na spalaczach zakładowych przy użyciu wszystkich posiadanych sił i środków będzie trwało 49 godzin,

- na czas operacji pracownicy nie biorący udziału w operacji mają być ewakuowani poza teren zakładu lub do schronów znajdujących się na terenie wydziałów.

Przez ponad 90 lat produkcji materiałów wybuchowych na terenie Pronitu, a wcześniej PWP nie odnotowano na szczęście wybuchu w magazynach materiałów wybuchowych. Tragiczne czasem w skutkach zdarzenia związane z wybuchem lub zapaleniem się materiałów wybuchowych w Pionkach miały miejsce podczas prowadzenia produkcji. Podaję najgroźniejsze w skutkach:

 

Rok

Miejsce

Rodzaj zdarzenia

Skutki

1925

Fabryka Prochów Bezdymnych - produkcja

Wybuch

Zginęło 3 pracowników

1926.

Fabryka Prochów Bezdymnych - produkcja

Wybuch

Zginął 1 pracownik, 9 ciężko rannych

1934

Fabryka Prochu Czarnego- produkcja

Wybuch

Zginęło 3 pracowników.

1935

Fabryka Prochu Czarnego- produkcja

Wybuch

Zginęło 4 pracowników

1937

Fabryka Prochów Bezdymnych- produkcja

Wybuch i pożar

18 kobiet zginęło lub umarło z poparzenia.

1952

Wydział amunicji myśliwskiej- produkcja

Wybuch

Zginął 1 pracownik

1959

Wydział Prochów Bezdymnych- produkcja

Wybuch

Zginął 1 pracownik, jeden poparzony.

1972

Wydział Prochów Bezdymnych- produkcja

Wybuch i pożar

10 poparzonych pracowników w czasie akcji gaśniczej

1972

Wydział produkcji mw amonowo-saletrzanych- produkcja

Wybuch

Zginęło 4 pracowników

 

Te tragiczne wydarzenia potwierdziły ku przestrodze znaną tezę, że przy produkcji materiałów wybuchowych jedno jest pewne: nikt nie wie, kiedy nastąpi wybuch i że nie można dać gwarancji pełnego bezpieczeństwa ludziom pracującym przy ich produkcji. Pokazały także pozytywną stronę rozmieszczenia w bezpiecznych odległościach budynków produkcyjnych – wybuch w jednym z nich nie spowodował wybuchu w następnym, czyli nie powstał tzw. efekt domina.

 

Fakty mówią za siebie. Nie było wybuchu w pronitowskich magazynach. Zasługa świadomości nadzoru, pracowników czy po prostu szczęście. Już się nie dowiemy. To, że w magazynach także mają miejsce wybuchy, potwierdzają zdarzenia jakie miały w Polsce.

Dla przykładu. W 1923r w magazynach cytadeli warszawskiej wybuchł proch bezdymny - zginęło 29 osób, 89 było rannych. Siła wybuchu odczuwalna była w całej Warszawie i okolicznych miejscowościach, a siła fali uderzeniowej zmiotła z powierzchni ziemi magazyny, tworząc potężny krater. W magazynach znajdowało się około ponad 350 000 kg prochu, a więc podobna ilość jaka znajdowała się przez lata w Bazie M koło Maryna.

Czy więc Pionki „siedziały na bombie” jak opowiadali sobie mieszkańcy? Chyba trzeba się zgodzić z tą tezą.

Dzisiaj na szczęście, nie mamy już podstaw do takich stwierdzeń, albowiem od 2000r. nie istnieje baza Maryno, pozostały z niej ruiny pochłaniane przez las, nie istnieje też produkcja materiałów wybuchowych dla górnictwa, a międzyskłady stoją puste i czekają na zagospodarowanie. Produkcja wyrobów dla wojska prowadzona natomiast aktualnie przez Mesko S.A. Oddział w Pionkach z uwagi na zamawiane przez armię ilości nie wymaga posiadania tak pojemnych jak w czasach Pronitu magazynów.

Marek Majewski

 

Cytat tygodnia:

"Dla pokoju trzeba ryzykować tak samo, jak w trakcie wojny...Jeśli boisz się postawić sprawę na ostrzu noża, już przegrałeś ."

 


John Dulles Foster