niedziela, 16 czerwca 2019
poniedziałek, 14 lipca 2014 12:52   
TRANSPORT ŚMIERCI

Prawie dwa tysiące osób – spracowanych mężczyzn, kobiet oraz nieliczne dzieci narodowości żydowskiej z obozu pracy przymusowej w Pülverfabrik Pionki wepchnięto do wagonów.

Dokładnie 70 lat temu w Pionkach rozpoczął się ostatni etap przygotowanego przez Niemców dla Żydów „Armagedonu”. 31 lipca 1944 roku w kolejowych wagonach transportowych do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu Niemcy wywieźli z Pionek ostatni transport więźniów narodowości żydowskiej pracujących w Pülverfabrik Pionki (przedwojenna Państwowa Wytwórnia Prochu w Pionkach). Ostatni transport (likwidowanego z uwagi na zbliżający się front wschodni) obozu liczył dokładnie 1975 osób w tym 816 kobiet i 1159 mężczyzn. Wśród nich były także kilkuletnie dzieci urodzone tuż przed wojną oraz w obozie. Sporadyczne przypadki urodzin dzieci w obozie na terenie fabryki miały miejsce, o czym mówią nieliczne wspomnienia ocalałych więźniów. Potwierdzają to daty urodzenia przy nazwiskach dzieci wywożonych do Oświęcimia z Pionek na listach przywozowych.

Obóz pracy przymusowej dla Żydów Niemcy założyli w Pionkach na terenie fabryki w styczniu 1941 roku. Żydzi potrzebni byli im do pracy przy produkcji prochów bezdymnych, w tym nitrocelulozy i nitrogliceryny, a więc najbardziej niebezpiecznych i szkodliwych fazach produkcji tych prochów. Niemcy utworzyli obóz na terenie wytwórni prochu z dwóch zasadniczych powodów:

- konieczności zwiększenia produkcji prochów w związku z planowanym przez Hitlera atakiem na Związek Radziecki w maju 1941 r. (plan Barbarossa),

- brakiem wystarczającej siły roboczej na terenie Pionek i okolicy (Polacy unikali pracy w wytwórni jak tylko mogli).

Do obozu w Pionkach zwożono w początkowym okresie najczęściej mężczyzn i kobiety z miast oraz miejscowości Polski centralnej i wschodniej jak: Radom, Kielce, Lublin, Warszawa, Łódź, Sandomierz, Piotrków Trybunalski, Tomaszów Mazowiecki, Chmielnik, Tarnów, Opatów, Miechów, Jędrzejów, Iłża, Pińczów, Góra Kalwaria, Kozienice, Białobrzegi, Garbatka, ale także z dalszych okolic jak Rzeszów, Kraków, Kalisz, Nowy Sącz, Krosno, Dębica. W późniejszych latach (1943-1944) Niemcy sprowadzali do Pionek Żydów nawet z innych państw (z Austrii, ZSRR, Węgier). Oczywiście wśród pierwszych byli Żydzi z getta w Pionkach. Tak jak w całym okupowanym kraju w Pionkach Niemcy, znani z doskonale opanowanych technik socjotechnicznych, uprawiali propagandę mającą na celu upokorzyć Żydów w oczach Polaków za pomocą różnych tandetnych broszurek i plakatów. Oto jeden z nich.

Plakat wieszany w zakładach pracy, w miejscach publicznych.

Likwidację obozu w Pionkach Niemcy rozpoczęli z początkiem lata 1944r. z uwagi na nieuchronnie zbliżająca się linie frontu wschodniego. Na liście wywożonych z ostatniego, największego pionkowskiego transportu do Auschwitz (listą więźniów z obozu w Pionkach, niestety nie dysponuję) są takie nazwiska z Pionek jak: Herszenfis Morys, Wajcman Manec. Nazwisk z Pionek jest mało, albowiem trudno było prawdopodobnie przeżyć tyle lat w skrajnie ciężkich warunkach. Są też nazwiska z najbliższych miejscowości np. z Jedlni - Fugman Genowefa, Garbatki - Tyrangiel Herszek. Najwięcej nazwisk z Kozienic – Flam Chana, Berneman Szoel Pinkus, Bandman Adman, Chliwner Symcha, Erlichman Chaim, Goldberg Moszek, Kohn Moris, Korman Mayer, Lickwerman Jakub, Ledermann Moszek, Miller Moszek, Rozental Mendel, Rozen Mojżesz, Wajnberg Szymon. Jest sporo nazwisk Żydów pochodzących z Radomia.

Czy tak wyglądało wyprowadzanie żydowskich więźniów z baraku na terenie Pülverfabrik Pionki do ostatniego transportu w Oświęcimiu? Całkiem prawdopodobne, albowiem poniższe zdjęcie zostało wykonane na tle budynku w którym rzeczywiści przebywali Żydzi (mężczyźni) przywiezieni z różnych stron przez hitlerowców w latach 1941-1944.

Scena z planu filmu „Maria” reż. Jarosław Szczypiór. Fot. autora

Wśród wywiezionych w lipcu 1944r. z Pionek do Oświęcimia na liście pod nr B-1157 widnieje nazwisko Sytner Henryk. Miał wówczas 7 lat. Skrupulatny niemiecki, obozowy zapis podaje, że chłopiec został tatuowany (chodzi o numer obozowy na przedramieniu). Henryk Sytner przeżył holokaust, został wyzwolony wraz z obozem przez armię czerwoną 27 stycznia 1945r. Jest znanym dziennikarzem programu trzeciego Polskiego Radia, nazywany często „Trójkowym ekspertem od krzewienia kultury fizycznej”.

Obóz w Pülverfabrik Pionki (drewniane baraki i murowane budynki magazynowe) był zlokalizowany na terenie przyległym do fabryki czarnego prochu i prochów bezdymnych. Katorżnicze warunki pracy i życia w obozie, rygor wprowadzony przez Niemców, a nadzorowany przez tzw. „własowców” (strażnicy narodowości ukraińskiej) były wcale nie lepsze niż w obozach koncentracyjnych.

Jest prawdopodobne, że to również ci strażnicy-Ukraińcy z Pülverfabrik Pionki katowali Żydów. Fot. autora.

Na terenie Pülverfabrik Pionki zginęło z wycieńczenia, w wypadkach, z rąk Niemców i Ukraińców w latach 1941-1944 setki Żydów. Na cmentarzu żydowskim w Radomiu przy ul. Radomskiej np. pochowano w 1949 r.- 37 Żydów z obozu w Pionkach (ekshumacja z terenu Pionek).

Tragiczne zbiorowe i indywidualne epizody z życia uwięzionych w obozie pracy na terenie wytwórni w Pionkach Żydów poznać można ze wspomnień tych co przeżyli, np. Pani Lusi Fuks (mieszka w Izraelu, odwiedziła Pionki kilka lat temu). Warunki pracy w Pionkach opisuje we wspomnieniach spisanych dla potrzeb Muzeum w Oświęcimiu, także Helena Adler, żydowska krawcowa urodzona w Radomiu. Po likwidacji getta w 1943 roku Hela Adler została przewieziona wraz z siostrami do fabryki w Pionkach. Zatrudniono ją tam jako tragarza, dźwigała więc worki i skrzynie z prochem. Kiedy rozpoczęto ewakuację obozu, już 22 lipca 1944 roku Helę Adler przewieziono do Oświęcimia.

Tragiczne wspomnienia można również znaleźć w publikacji Róży Bauminger z 1946r. pt. „Przy pikrynie i trotylu” oraz materiałach zgromadzonych przez naszego lokalnego pasjonata historii, zacnego Pana Stanisława Alfreda Traczyka.

Likwidacja obozu pracy w Pülverfabrik Pionki latem 1944r. nie ograniczała się tylko do wywózki Żydów do obozów koncentracyjnych. Niemcy potrzebowali w tym czasie siły roboczej w pracujących pełną parą fabrykach oddalonych od frontu wschodniego. Stąd też np. na początku sierpnia 1944r. wysłano transport 82 pozostawionych w Pionkach, wyselekcjonowanych (najzdrowszych) mężczyzn do pracy w obozie pracy przymusowej Arbeitslager Janinagrube (Gute Hoffnung) na terenie kopalni węgla kamiennego w Libiążu.

Przypomniał,

Marek Majewski

 

Cytat tygodnia:

"Dla pokoju trzeba ryzykować tak samo, jak w trakcie wojny...Jeśli boisz się postawić sprawę na ostrzu noża, już przegrałeś ."

 


John Dulles Foster